Można wreszcie wypić herbatkę przy książce i bez towarzystwa owadów.
Jak zorganizuję jakiś stół, to będziemy sobie jadać tu posiłki, bo latem na poddaszu temperatura osiąga 30 stopni. Ciężko wytrzymać w dusznej kuchni.
A za rok położymy deski. Planuję jeszcze wykonać osłonę zewnętrzną, montowaną na okresy deszczowe i na zimę. Zdaję sobie sprawę, że drewno pomalowane farbą olejną najdalej po trzech latach zacznie obłazić.
Firanki , które widzicie , robią za moskitierę, zasłony za żagiel przeciwsłoneczny. Oczywiście będzie się zmieniać tu ciągle. Kwiaty już mi nie urosną, więc trochę łyso....
Szału tu nie ma.
Stolik wykonałam z walizki (drewnianej) i starego stolika. (blacik schowałam sobie).
PRZED
PO.
W środku można sobie przechowywać przydasie.
Wiem, że każda mama uważa swoje dziecko za największą słodycz. No cóż...
nie jestem wyjątkiem.
Panienka ma 3 lata i na imię Kalina.
































