sobota, 11 czerwca 2011

Normalny stan rzeczy

Jak zwykle będzie o domu. Mieszkanie nasze przybiera różne formy. Oto tylko jedna z nich. Wystarczy zostawić dzieci na 5 minut i dokonują wielkich dzieł. Np. Kalinka. Jest bardzo zdolną dziewczynką i niezmiernie upartą. W końcu osiągnęła swój cel - nauczyła się wchodzić na parapet. I tak co dnia.



20 komentarzy:

KASANDRA pisze...

No skąd ja to znam haha ...

Sylvia pisze...

Mam nadzieje, że moja Córka zbyt szybko umiejętności wspinania się na parapet nie opanuje:)
Buziaki dla Dzieciaków!:*

Agata Adelajda pisze...

He he, mam tak samo - posprzątam na błysk, wszystko poukładam, przyjdzie Władek i starczy mu minuta:)

Qra Domowa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Qra Domowa pisze...

ALEŻ SŁODZIAKI Z TYCH ROZBÓJNIKÓW!!!! ALE CIĄGŁEGO PILNOWANIA I SPRZATANIA....PODZIWIAM WYTRWAŁOŚĆ -POZDRAWIAM I ZAPRASZAM:|)

yvonne pisze...

Na zdjęciach u Ciebie porządeczek jak nie wiem. Aż można sobie pomyśleć, że to taka norma. Dobrze zobaczyć, że nie jest tak zawsze:). ufff
U mnie ja sprzątam z jednej strony,a córa rozwala z drugiej.
Oby Kalinka nie nauczyła się tylko otwierać okna...

barbaratoja pisze...

Masz ślicznie zaaranżowany parapet;-)

Mira pisze...

Zawsze, gdy oglądam wnętrza domów i mieszkań blogerek myślę sobie... kurcze... "zrobione" do sesji zdjęciowej, czy zawsze tak mają? Bo u mnie niestety (choć dzieci już nie małe) trudno bez ingerencji znaleźć "żurnalowy kadr". Nie wpadam w kompleksy, bo wiem, że dom, to dom a nie pismo wnętrzarskie i choćbym tłumaczyła pięćset razy, że klucze i monety wrzucamy do koszyczka, to one i tak zawsze tworzą malowniczą kompozycję ... obok. Życie!

Attane pisze...

Masakra taka jak u mnie.Ja chyba juz sprzatac nie bede....juz mi sie nie chce:)

monique pisze...

ihihihihi u mnie panują dość podobne klimaty, dlatego zdjęcia mogę robić jak ropuchy się czymś zajmą na momencik lub buszują po dworze :))) z tą drobną różnicą, że ja nie mam parapetów :)))) ale ziemia z kwiatów jest w buzi na porządku dziennym :) pozdrawiam ..

Joanna pisze...

He he he:) Widok bardzo znajomy...:)Też tak mam, niestety:)Ale to cały urok dzieci, dzieki temu chyba właśnie dom zyje:)Pozdrawiam serdecznie:)

Jomo pisze...

Mnie ten kadr nie przeraża wcale, ja mam 2 do rozrabiania i mają w tym znacznie większą wprawę :D
A na klamki w oknie może coś zamontuj, aby malutka niechcący nie otworzyła.
Serdecznie pozdrawiam

ula pisze...

cóż, mam już duże dzieci które potrafią przemienić mieszkanie w pobojowisko ;)), więc głowa do góry, jak się wyprowadzą to może będzie porządek :)
pozdrawoam

Dysiak pisze...

SKóra mi ścierpła na widok tego robaczka na parapecie. Ja niedawno wymieniłam okna i choć moje to już duże gropy 7 i 11 lat stwierdziłam ze strachem ze nowe okna zbyt łatwo się otwierają a są niziutko. Przemyśliwuję teraz nad sprytnym systemem blokowania. Pokój piekny pozdrawiam

Ewa z przytulnego domu pisze...

uff, miło wiedzieć że inni też tak mają. Bo istotnie, najczęściej pokazujemy posprzątane, poukładane kąciki. A tu proszę sama natura i dzień jak co dzień. Dzięki za to - będziemy miały mniej kompleksów że u innych taki porządek a u mnie...
dzieciaki są bardzo kreatywne w stwarzaniu "swojego" porządku. Cóż takie ich prawo. Moje też tak miały jak były małe a teraz oboje po 18 -stce robią inny chaos. Brudne talerze i kubki w pokojach albo nie wstawione do zmywarki, a pokoje... "mamo przecież mam zaliczenie, sesję, idę na koncert itp." Ale jak będą chciały się wyprowadzić to będzie bardzo pusto bez nich.

leandra pisze...

Caly urok bycia mama:) Kiedy nasze dzieci juz urosna, bedziemy owy balagan wspominac z sentymentem:) pozdrawiam

pearlylilies pisze...

Też tak miałam i któregoś dnia poodkręcałam wszystkie klamki z okien na piętrze;) Pięknie tu u Ciebie, zajrzałam i zostaję. Pozdrawiam cieplutko!

folkmyself pisze...

Jaka spryciara!

Teresa pisze...

Ale trio! Można by je jakoś nazwać, niczym huragan.

aagaa pisze...

Suuuper zdjęcia!!!!