powiedział renifer i poszedł sobie.
Nie wytrzymałam. Przybywa świątecznych tekstyliów. Kupuję, szyję i przerabiam.
Poszewkę w środku kupiłam za 9,90 w Pepco, a dwie pozostałe uszyłam ze ściereczek z tego sklepu. Cynamon i reniferki zrobione przy użyciu farby do tkanin.
Lampa naftowa opuściła pokój marynistyczny i robi za świąteczną latarenkę. Miejsce niebieskich świec zajęły czerwone.
Poniższa poszewka pochodzi z IKEA.
Z tym wieńcem to się nie wysiliłam, ale taki surowy bardzo mi odpowiada. Rustykalny, wiecie...
Pamiętacie jaką roletę mam w planach? Poczeka.
Ten materiał poniżej, to pościel ze sprzedaży okazyjnej w IKEA. Kiedyś marzyłam o tej pościeli, ale o szerokości 2 m, do mojej sypialni. W ręce wpadła mi jednak pościel szeroka na 150 cm i to bez poszewki. 150 cm szerokości w sam raz starczyło na roletę. Uszyłam tunel na karnisz, dwa paski i powiesiłam. Po zrolowaniu jest na tyle sztywna, że nie trzeba patyka.
Zeszłoroczne zasłony do kuchni obcięłam na wysokości lambrekinu i doszyłam białe zasłonki. Te święta mają być biało - czerwone.
Na biało czerwono ubrałam też moją dyżurną kuchenną lalkę.
Już chyba nic więcej nie uszyję. Jeszcze tylko 2 tygodnie i wyciągamy ozdoby choinkowe :)