czwartek, 13 maja 2010

Skarby

Też mam mały skarb w domu. Nie jest to pamiątka po rodzinie, a po pewnej kobiecie, która wynajmowała pokój mojej mamie, gdy ta przyjechała w wieku lat dwudziestu do pracy jako krawcowa w Vistuli w Krakowie. Kiedy ta pani zmarła, moja mama wynajmowała w dalszym ciągu to mieszkanie przy ulicy Szewskiej przez wiele lat. Wychowywałam się więc na Starym Mieście w Krakowie tuż przy Rynku Głównym. Mieszkaliśmy tam jeszcze w czasie moich studiów.
A wracając do skarbów. Ta pani czytała w kilku językach. Zostały po niej książki po angielsku i niemiecku np. Dickens (niebieska pozłacana seria). Tylko 2 są w języku polskim. M.in. najstarsza z 1893 roku A. Mickiewicza.





















5 komentarzy:

gina pisze...

to są prawdziwe skarby !
uwielbiam zapach starych książek...

pozdrawiam serdecznie :)

Kasia pisze...

Tych książek to Ci zazdraszczam i zawsze je podziwiam jak u Was jestem :)

iwo_mla pisze...

stare ksiązki sa piekne a zapachu ich nie znoszę mój mąż pracuje w muzeum i właśnie zapach ksiązek, itp rzeczy ciągle na nim czuje :))

Elamika pisze...

Przepiękne książki a ja uwielbiam ich zapach. Mogłabym siedzieć i wąchać bez końca. Ale zazdroszczę Ci tego Krakowa i meszkania w tym magicznym mieście. To było moje marzenie...nigdy nie spełnione.

aagaa pisze...

Piękne!! I jak dużo ich masz!!
Pozdrawiam