sobota, 13 marca 2010

W międzyczasie

Pomiędzy karmieniami Kalina grzecznie śpi i pozwala mi na zabawę w szycie lub malowanie. Pozwoliła mi np. pomalować okno, uszyć serduszko i owinąć koronką wianek z siana. Muszę pochwalić tu męża, który po raz pierwszy pomagał mi w realizacji moich wymysłów. Bez niego nie naciągnęłabym siatki na okno tak porządnie.
Na początku roku zakupiłam na allegro za 40 zł 2 duże (1,2/1,5 m) okna. Jedno okazało się spróchniałe. Drugie należało oczyścić z gwoździ i farby. Remont okna (a właściwie jego połówki) zaczęłam 2 miesiące temu i robiłam go po troszku. Kurzyło się spod szlifierki jak diabli. Na dodatek jest pora zimowa, więc robiłam to w domu i właściwie oddychało się pyłem w pomieszczeniu 1,6/3,5 m.

Okno przed:


Okno po:








Za oknem śnieży, a w domu kawałeczek wiosny:



9 komentarzy:

Violetka pisze...

Ojej jak pięknie Ci to wyszło!!!! Właśnie marzę o takiej ozdobie, a siatka śni mi się po nocach :) Napradwę bardzo mi się podoba!!!!
A co do córeczki, to u mnei cała przygoda z robótkowaniem zaczęła się własnie, kiedy moja Mimi się urodziła. Ja byłam z nią w domku i dzięki temu, że była niezwykle spokojna miała sporo czasu na moje przyjemności hihi :)

aagaa pisze...

Super dekoracja!Dobrze,że córeczka grzeczna i masz trochę czasu dla siebie i tworzenie takich fajnych rzeczy!!
pozdrawiam

Kasia pisze...

hmm ale Ci zazdroszczę tych okien
ale reszta siatki moja i już mam kolejne pomysły na jej wykorzystanie - już się nie mogę doczekać, aż będę robić, normalnie mnie ręce świerzbią :)
no i pochwal Tomka za współpracę :)

Imoen pisze...

Wyszło pięknie! I mąż jaki pomocny się okazał.

Pozdrawiam serdecznie.

artambrozja pisze...

Dekoracja piękna :)
No brawa dla męża za pomoc :)

Mira pisze...

Świetnie przeobraziłaś te ramki Sylwio! Nie uwierzysz, ale podobne przytaskałam nie tak dawno spod śmietnika ( historia tej wyprawy to materiał na osobny post) i czekam na ciepełko za oknem, żeby zabrać się za zabawę. Moje ma szybki, zastanawiam się, czy je zostawić, czy wykorzystać w innym celu a zająć się samą ramą. Zima robi co może, żebym zastanawiała się dłużej ;). Pozdrawiam cieplutko.

Ita pisze...

Świetnie wyszła metamorfoza ramy, a ile możliwości dekorowania !!! Chyba ze względu na swoje lenistwo...względem sprzątania pylicy...nawet przy minusowych temperaturach szlifowałam na dworze ,dziś też mnie naszło.
Pozdrawiam cieplutko.

Atena pisze...

Rama po metamorfozie super.
Stolik podoba mi sie,zwlaszcza nogi od singerki.
Pozdrawiam cieplutko.

ALEXA pisze...

Śliczny "maszynowy" kącik :)
Ramy szczerze zazdroszczę, poluję na taki rarytas od dłuższego czasu i nic :(
Pozdrawiam Cię serdecznie :)